ŻYCIE TUTAJ TO KOMEDIODRAMAT
Blog > Komentarze do wpisu

4.30 RANO: TRAMWAJ ZJAZDOWY

Na niego też nie zdążyłem..

 

Wyszedłem z imprezy po czwartej trzydzieści słuchając głosów innych, że o tej porze tramwaje już jeżdżą normalnie. Gówno prawda. Na przystanku tramwajowym znalazłem się po w pół do piątej. Następny tramwaj będzie dwadzieścia po. Chujnia z grzybnią trzeba do domu dojść autonogami. Cztery przystanki to w sumie nie wiele. Senność, która męczyła mnie od północy nagle gdzieś sobie poszła.



Pierwsze kroki. Mnie chyba już naprawdę pojebało. Jedyna droga do domu kierowała przez most. Most, o którym co roku słyszy się, że ma być rozebrany i zbudowany od nowa. Most, na którym regularnie ludzie są gwałceni i zabijani. Niejedną kobietę znaleziono nad rankiem pod mostem, zgwałconą, a później z niego zrzuconą prosto na tory kolejowe. Nie jednego kolesia znaleziono z nożem wbitym w plecy lub poderżniętym gardłem. A mi się zachciało przez niego iść. To jest jedyny most którego nienawidzę. Jest to bowiem najnudniejszy odcinek na trasie impreza-dom, pomijając oczywiście psychopatów, dla których jest to wspaniałe miejsce na kreowanie swoich psycho-zabaw.



Droga oblodzona, żadnego samochodu, nuda jak słuchanie kasety Edyty Górniak trzeci raz pod rząd. Pod koniec podróży dziesięciominutowej przez most pojawia się pierwsza postać, którą dostrzegłem tej nocy na ulicy. Na czarno ktoś ubrany, z kapturem na łbie. Nie jestem w stanie określić czy idzie ona w moją stronę, czy w stronę, w którą ja idę. W stanie, w którym się znajdowałem mam gdzieś czy to gwałciciel czy zabójca. Po prostu może mi naskoczyć i tak mnie to gówno obchodzi, co się ze mną tej nocy stanie.



Zszedłem z mostu. Z całym gardłem, niepoobijany, niezrzucony z mostu, odbyt mój też nietknięty. Czarna postać ciągle przede mną. Tramwaje w przeciwną stronę jeździły już normalnie. Tylko ja mam kurwa takie szczęście.



Pierwsze odezwanie się mojego wewnętrznego ja. Chce mi się siusiu. W ramach akcji „nie sraj na ulicy”, nie będę lał pod drzewkiem. Dotrzymam do domu (mam nadzieje).



Sygnalizacje świetlne o tej porze nie działają. No bo dla kogo, jak nikt o tej porze nie jeździ z wyjątkiem paru taksówek nocnych.



Idę dalej wytrwały, a moje ciało zaczyna się sypać. Chce mi się pić, i sikać. Do tego dochodzą teraz swędzące jajca.



Światła w magiczny sposób się włączyły. Nie wiem, dla kogo. I że niby mam czekać na czerwonym na przejściu dla pieszych? I tak nic nie jeździ. Gdyby szedł za mną patrol, spokojnie tej nocy mógłbym dostać siedem mandatów za przejście na czerwonym. Gdyby mnie zatrzymali mogliby jeszcze dorzucić mandat za nasikanie na policjanta.



Czarna postać jest coraz bliżej. Dostrzegam, że się zatrzymała i wyraźnie na coś czeka.
Serca nie miałem w dupie. Gdyby się tam znalazło z pewnością wypchałoby ono kał na zewnątrz. Zachciało mi się srać.



Mijam czarną postać. Wyobraźnia spełniła swoje zadanie. Była to staruszka czekająca na przystanku. W takim momencie zadaje sobie pytanie: po co kurwa ktoś przechodzi dwa przystanki w jedną stronę i czeka na tramwaj w przeciwnym kierunku?
W zasięgu wzroku nikogo już nie ma. Mogę już zacząć drzeć japę na cały głos śpiewając „aj łona haj łej tu chel” i nieudolnie próbując bit-boks bez obaw że ktoś usłyszy.



Mijam bloki, w których świecą się pojedyncze światła w oknach. Jak można mieć tak skrzywianą psyche i wstawać w niedziele rano o piątej? Wybaczam jeśli byli to gracze komputerowi. Oni mają zezwolenie na granie w nocy z soboty na niedziele, bo sam to często robię. Ale wątpię, że to gracze. Zwykle ukrywamy się w konspiracji, grając bez zapalonego światła w pokoju.



Mijam główną bazę em pe ka. Taka fajna pora, kiedy dziesiątki autobusów wyjeżdżają w trasę w różnych kierunkach. Coraz więcej ludzi w blaszanych puszkach na drodze stojących na czerwonym i czekając aż samochody, które powinny im przeciąć drogę przejadą, a które tego nie zrobią, bo ni chuja nikt nie jedzie.



Przechodzę droga gdzie kiedyś jakiś trzech łebków, którzy mieli nie więcej niż 16 lat próbowało mnie skroić. Jakie było ich zaskoczenie kiedy się postawiłem. Szybko biegali.



Powrót nad ranem do domu, chce mi się wydalać, sikać, pić, swędzą mnie moje kuleczki, i mam chcice..

Gdy już wtoczyłem się do domu i poszedłem się załatwić okazało się, że to był bąk którego dusiłem przez 20 minut drogi. Napiłem się, umyłem, przebrałem w pidżamkę i walnąłem się na łóżko.
 

To jednak była kupa.






niedziela, 30 listopada 2008, zycie_is_simple

Polecane wpisy

  • Mamy rok 2012

    "..bo życie musi trwać dalej.." Jest godzina 23:01. Cóż za wspaniała pora, na wskrzeszenie tego co umarło tak dawno, a co się tak miło wspomina z nutką uśmiechu

  • dzisiaj pomysł na: Budkę - cz.1

    Wracając dziś, a w sumie to jeszcze wczoraj o 22.30 do domu mijałem skupisko blaszanych budek. W jednych były sprzedawane za dnia kurczaki, w innych ciasteczka,

  • ZAKUPY W HIPERMARKECIE

    -ooo jak już jestem koło hipersuperkuper marketu to może wejdę, tu mieli zawsze tanie tiktaki.. Sam bliżej nie wiem co mnie podkusiło, ale wszedłem. Jestem w śr

Komentarze
Gość: Ola, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/12/01 20:59:54
W kupie sila..kupy nikt nie ruszy..haha;D

a w ogole to ja nie wiem jak Ty mogles isc przez ten most :P u mnie na ul Balonnej jest strasznie;D idze sie kolo cmentarza,nie ma swiatel i pelno krzakow ; nie raz musialam tamtedy przechodzic,ale juz wiecej razy nie chce ;P nawet z tego wzgledu ze mialam tam zwidy :P widzialam jakas postac.. a dokladniej to dziewczynke ;P ktora znikla jak tylko spojrzalam gdzie indziej..;P ja nie wiem czy z moja glowa jest juz cos nie tak ..czy rzeczywiscie widzialam ta postac :P
-
2008/12/01 22:01:32
Żoliborz? Bo u nas jest taki piękny most, co się sypie prosto na tory kolejowe. I psychopaci pod nim mieszkają. I bezdomni. I pijani też. Się niepotrzebnie chwalę =.=''
Gracze komputerowi? Przy zgaszonym świetle? Bezsenni w weekendy - łączmy się! ^^'
Generalnie wracanie przez most z imprezy jest fajne. Ale polecam mosty nieco większe. Lepsze to robi wrażenie i zawsze masz pewność, że pod spodem tylko woda płynie, a żadnych psychopatów ;)

-
2008/12/03 00:58:02
A ja ię nudze Edytą już przy pierwszych sekundach jej śpiewu :P
MAsz talent do opisywania zwykłych rzeczy w nie zwykły sposób!
pozdrawiam