ŻYCIE TUTAJ TO KOMEDIODRAMAT
Blog > Komentarze do wpisu

Wszystkich Świetnych

Jak wyglądały średniowieczne baloniki?
Od 834 roku dzień obchodzony rok w rok. Rok w rok stanie w korkach. Rok w rok faceci udający policje stojąc z boku i gapiąc się na korek. Z roku na rok więcej kiczu, więcej tandety, coraz mniej szacunku dla ludzi z podziemia.
  
Chyba zapominamy o co w tym dniu chodzi. Pierwsze, co się rzuca w oczy a rzucać się nie powinno.
BALONIKI..
Co to kurwa?! Dzień wyzwolenia narodu? Ktoś wygrał wybory? Polska zdążyła z terminami budowy pakietu autostrad na Euro 2012?

Czy tym, że kupimy sobie, dziewczynie lub dziecku balonika z duszkiem Kacprem lub ordynarnym nadmuchiwanym kucykiem z dwiema nogami, bo dorobienie dwóch kolejnych oznaczałoby większe koszta produkcji kiczowatych baloników, chcemy pokazać nasz szacunek do bliskich nam osób, których już z nami nie ma i nigdy nie będzie? Jeśli tak to gratuluje oprogramowania mózgu.

Mijanie całych rodzin podążających stadami, ścieżkami wąskimi na dwie osoby obok siebie, którzy szyderczo wyśmiewają się z nazwisk wypisanych na nagrobkach takich jak Józef Nożownik czy Dominik Kosiłapki. Mnie osobiście zaciekawił jeden napis na samym dole jednego z nagrobków:
„Zmarli proszą o: zdrowaś Maria”



Rodzina licząca zagęszczenie powyżej ośmiu osób przy grobie, ubrana w miarę schludnie w porównaniu do niektórych osób przewijających się obok mnie na cmentarzach, której najprawdopodobniej zabrakło lampionów, wpadła na pomysł wypalenia paczki papierosów na znak uczczenia pamięci dzisiaj z nami nieobecnych.

Inna większa rodzina w składzie rodzice, dzieci, ciotki, wujkowie oraz babcie, wpadła na pomysł zrobienia sobie sesji zdjęciowej całą rodziną łącznie z nagrobkiem, aparatami w telefonach komórkowych. Po okrzykach Teraz moim! Teraz moim! Mogę wnioskować iż rodzina ta była bardzo chętna do takiej sesji.





I inne liczne młode, zbłąkane (nie umiejące trafić na właściwą mogiłę) barany i owieczki rozmawiające o tym, gdzie były na imprezie, gdzie spędzili Halołin, ile wypili, komu przypierdlili i jak zajefakerpiście było się najebać i nie pamiętać jak się wróciło do domu.



A propos..
pierwszy raz w tym roku słyszałem żeby pić w Polsce z okazji Halołin, a już na pewno pierwszy raz usłyszałem na ulicy dzień przed wszystkimi świrniętymi:
 
– ej dziewczyny chodźcie z nami! Jak ktoś nie da cukierka to mu obrzucamy jajami drzwi.
 
Jak ja się cieszę, że miałem pod ręką moją ukochaną, znienawidzoną gorzką czekoladę gdy usłyszałem pod wieczór dzwonek do drzwi.



Nie mam pojęcia jak to wygląda na innych mniejszych cmentarzach poza większymi metropoliami gdyż, co roku ten dzień spędzam w ten sam sposób i w tym samym miejscu.



Poznając fruwające Kubusie Puchatki, prosiaczki, świnki, całą hordę spajdermenów, oraz połowę zaplecza Disneja, z ulgą zakończyłem dzień ukochanych świąt kiczu i niedorzeczności.





Uwaga ! użyte sformułowania „wszystkich świetnych” i „wszystkich świrniętych” zarówno jak i cały takst, mają za zadanie uzmysłowić nam, jak bardzo jesteśmy dalecy od oddania szacunku naszym zmarłym bliskim którym niejedno zawdzięczamy.







 



niedziela, 02 listopada 2008, zycie_is_simple

Polecane wpisy

  • Mamy rok 2012

    "..bo życie musi trwać dalej.." Jest godzina 23:01. Cóż za wspaniała pora, na wskrzeszenie tego co umarło tak dawno, a co się tak miło wspomina z nutką uśmiechu

  • dzisiaj pomysł na: Budkę - cz.1

    Wracając dziś, a w sumie to jeszcze wczoraj o 22.30 do domu mijałem skupisko blaszanych budek. W jednych były sprzedawane za dnia kurczaki, w innych ciasteczka,

  • ZAKUPY W HIPERMARKECIE

    -ooo jak już jestem koło hipersuperkuper marketu to może wejdę, tu mieli zawsze tanie tiktaki.. Sam bliżej nie wiem co mnie podkusiło, ale wszedłem. Jestem w śr

Komentarze
2008/11/02 01:50:07
Ze wszystkiego teraz robi się jarmark. Jak w "Nowym wspaniałym świecie" Huxleya, gdzie dzieci widząc śmierć od razu dostawały słodycze. Chyba tak samo jest z nami.
Baloniki, pańska skórka i dziewczyno-kobieta w różowej mini i biało-złotych kozaczkach, która beczelnie wlazła na nagrobek po to tylko, by przeczytać nazwisko jakiegoś delikwenta.

Nasuwa mi się wspomnienie pana, który niósł na czyjś grób konstrukcję z czerwonych róż większą od niego. Napocił się, namęczył, naklął pod nosem, ale jak szpanersko wyglądał grób uginający się pod "konstrukcją"! Cud, miód, wystarczy jeszcze tylko pstryknąć fotkę i pójść sobie. Nawet nie przystanął, nie zastanowił się. Po prostu przyniósł kupię wiechci, zwalił na płytę i odwrócił się na pięcie.

Albo grupa staruszek oblegających grób pana Janickiego i nie mogących dać sobie rady z aparatem. Ruch wstrzymany, stoję ze zniczem w dłoni i już nie mam słów. Nie mam nawet myśli na określenie tego co widzę.
Żenada.

Za niedługo zobaczę parę uprawiającą seks między nagrobkami. I nikogo już to nie zdziwi.
(ospowiedzialność za wszystkie błędy logiczne, stylistyczne, ortograficzne oraz długośc komentarza zrzucam na bardzo późną porę)
-
2008/11/02 13:28:53
podoba mi się ten typ ironii ... a jeśli chodzi o mój wpis, który skomentowałeś to bierz poprawkę na to, że mój blog to zapis myśli, ot tak o, może coś z tego wyniknie, nie wiem, pozdrawiam
-
2008/11/02 16:47:00
Właśnie się ucieszyłam, że u mnie nie było baloników...za to popcorn cuchnął wyjątkowo. Ciężko jest mi przejść nad tym do porządku dziennego...
-
2008/11/02 20:48:10
hej! ja tak z innej beczki, nawiązując do twojego komentarza. Dopiero zaczynam "bawić" sie z CSS, napisz co chciałbyś zmienić to podpowiem. Co do pomysłów, to ja nie bardzo jeszcze mam pomysł na swój blog, nie wiem jakie dać tło i logo niestety...próbuję sama coś stworzyć, ale na razie brak natchnienia.

Nawiązując do twojej notki to masz rację, ze w obecnych czasach nie ma poszanowania dla zmarłych, ludzie przejmują sobie obyczaje z innych kultur,zapominając o naszej tradycji.
-
Gość: , *.chello.pl
2008/11/03 09:55:12
Błagam Cię jeśli piszesz o szacunku do osób zmarłych, to zmień nazwę "LUDZIE Z PODZIEMIA" .... jakoś dotknęło mnie to słowo.
A co do pozostałej treści to masz rację (niestety). Dla mnie 1 i 2 listopada to dni bardzo szczególne, i również nie mogę się pogodzić z tym co widzę na cmentarzu i wokół niego. Bardziej stało się to okazją do marketingu. Wymyślne wieńce, ogromniaste wiązanki, śliczne kwiatki i kwiatuszki, znicze w różnych kształtach, kolorach, duuuże coraz większe i coraz droższe. Każdy przebiera, wybiera i patrzy by wszystko na płycie pomnika pięknie się komponowało. Groby wyglądają nieraz jak z obrazka. Zapomina się po co na ten cmentarz tak naprawdę przyszli.
"Sąsiedzi" obok mojego grobu podczas procesji różańcowej, a potem podczas mszy żałobnej chichrali się na całe gardło opowiadali jak to się "narąbali" dnia wczorajszego, inni z przodu palili papierosy i oglądali zdjęcia w telefonie .... byli panowie którzy nawet nie zdjęli czapek podczas mszy, i chyba nie przesadzę jeśli powiem że rzadko dało się zauważyć by ktoś modlił się nad grobem. Ja gdybym leżała w takim grobie, nad którym stałaby taka zgraja pseudo przyjaciół i pseudo rodziny ... czułabym tylko wstyd.
A co do "halołin" to żal mi tylko dzieci, że są karmione takimi prostackimi praktykami. Coraz uboższe to nasze społeczeństwo ... dało się wtłoczyć w pseudo, tandetną kulturę w dynie, czarownice, czaszki... słodycze dla dzieci i flaszka dla dorosłych... Nie widząc,że to tylko okazja by ktoś na nas zarobił .
Warto by było zapytać, czy gdy ONI umrą, też chcieli by by ktoś chołubił czarownicę z garbatym nosem, albo pustą dynię ... czy może chcieli by by ktoś zwyczajnie po ludzku postał i powspominał wspólnie spędzone chwile i pomodlił się za spokój jego duszy.
Nikt nie chce umrzeć na wielki, myślę że zmarli chcieliby chociaż w jeden dzień w roku żyć w sercach, myślach ludzi którzy byli im bliscy za ziemskiego życia.
-
zycie_is_simple
2008/11/03 13:21:45
chello
jeśli piszesz o szacunku do osób zmarłych, to zmień nazwę "LUDZIE Z PODZIEMIA" .... jakoś dotknęło mnie to słowo.

Ten zwrot został użyty właśnie po to żeby Cię dotknąć i wzbudzić do refleksji na ten temat.
-
zycie_is_simple
2008/11/03 23:14:51
sama prawda.. bo tak własnie czesto sie zdarza, ze ludzie zapomnija ze Święto Zmarłych powinno się obchodzic. i podchodzic do Niego z szacunkiem i z powaga... a tu takie kiksy ten koles na blogu wymienił, które są zauwazalne na cmentarzach... niestety

Komentarz który trafił do mnie całkiem przypadkowo na gg. Ten koleś to o mnie ;)
-
2008/11/11 00:21:57
w małychmiejscowościach jest inaczej. ja to ze wsi jestem i zwykle na wsi we świetych byłam. a w tym roku sie dowiedziałam, że w Łodzi to mają kiełbaski, watę cukrową, i nawet pistolety na kulki do strzelania w nagrobki, co jakoś nadwyrężyło mój zaściankowy, wiejski i sielski umysł.
-
2009/10/08 12:02:03
Podobno państvo podziemne szykuje kolejne povstanie - z martvych. Vtedy, jak już się otrząsną z grudek ziemi (ci pokryci pomnikiem mają znacznie bardziej utrudnione zadanie), będzie można przeprovadzić krótką sondę na temat "mój najbardziej udany Hell - ołin". A jak się okaże, że mieli super radochę z balonikóv, to nie będzie Ci głupio? Hę? Mi się dość podoba zwyczaj bardziej vschodni - vódeczka, śledzik, śpiev i zabava - żeby zmarłemu czas umilić. Kolejny dovód, że amerykanizacja kultury pozbavia nas (móvię tu v svoim żyvym imieniu, jak róvnież jako przyszłe szczątki) pravdzivego smaku życia - jeśli można tak poviedzieć v tym kontekście. Tylko patrzeć, jak v kaplicach cmentarnych otvorzą McDonaldsa (McDead-onalds?).
Ja oszalałam ze śmiechu przy tym vpisie, chociaż - uspokajam - zamysł refleksji i oburzenie autora także odczytałam. Szaleństvo.... Nie mogę się doczekać śvięta zmarłych (a gdzie parada lub pochód!!???), żeby dorzucić jakieś svoje observacje.
A... jeszcze coś. Moja mama - oby żyła jak najdłużej - kiedyś się pochorovała na cacy, bo presja jechania "na groby" (pravie jak "na grzyby") i pucovania nagrobkóv była silniejsza niż nievygody gorączki, kaszlu i tamponóv v nosie (żeby katar nie kapał na płytę - vypucovaną co dopiero).
Ludzie ludziom ten los zgotovali....
Ja dam się spalic. Albo nie - oddam się na części zapasove. Hm... tyle opcji.... Ale zastanóvcie się - super, że możemy za życia o tym zdecydovać (żeby bliskim zrobić problem z dojazdem do krematorni na przykład. A moja mama sobie jeszcze zażyczyła, żeby ją rozrzucić. Na szczęście pravo zabrania, a do legalnego rozrzucania służy vydzielona działka na zvykłym cmentarzu (jakież rozczarovanie! przecież viatr miał porvać jej prochy i rozrzucić po polach!). Zaproponovałam jej doniczki z kviatami. Odrzuciła. Nie to nie...).
Generalnie - pozdraviam. Dobrze, że zajrzałeś na mojego bloga - dzięki temu tu trafiłam. Teraz viem, że o viele lepiej się bavię, kiedy Cię czytam, niż się piszę. Przeczytałam róvnież inne vpisy ale mi się już nie chce komentovać. Veź się do roboty - czemu ostatni vpis z czervca? (foch i zjebki).
Asia