ŻYCIE TUTAJ TO KOMEDIODRAMAT
Blog > Komentarze do wpisu

ZEGARMISZCZUNIOWIE

Gdy czas ucieka


Nadszedł ten dzień (sobota) w którym mój zegarek odmówił posłuszeństwa. Trochę mu w tym pomogłem upuszczając go na ziemie. Awaria mogłaby się wydawać niewielka bo odkleiły się tylko trzy kółeczka. Pech chciał, że w tym dniu byłem zaproszony na bal, na który miał się pojawić również Yoshikatsu Kawaguchi ( Joszikatsu Kawaguczi dla mniej obrytych) od którego dostałem w prezencie ten zegarek za uratowanie jego stosunków małżeńskich (krótka historia, innym razem).

ZEGARMISZCZ
Swojemu zegarkowi pomogłem dokładnie o dwunastej pięćdziesiąt dwa. Sobota, wszystko czynne do czternastej. Pełny luzik, doklejenie trzech kółeczek, każdy gupi sobie poradzi. Ostatnim razem, tak.. już mi się to kiedyś zdarzyło, zegarmistrz wyrobił się w dziesięć minut na miejscu i jeszcze uszczelkę wymienił.

 
 
Bez większego stresu przed wieczornym balem wsiadłem na swojego wiernego rumaka i pogalopowałem do sprawdzonego zegarmistrza, który niejedne kółeczka doklejał.

Trzynasta zero-pięć. Pierwszy stres się pojawił kiedy okazało się, że zegarmistrzowi chciało się na nartach w Zakopanym poszusować i sobie urlop wziął.

Doświadczenie życiowe kazało mi się uspokoić, bo nie jeden zegarmistrz w Częstochowie jest.


Trzynasta zero-dwadzieścia - Pierwszy czynny ZEGARMISZCZUNIO

- Dzień dobry, potrzebuje naprawić zegarek na teraz
- Panie teraz to nie da rady, za godzinę kończę
- Ale to jest mała usterka, wystarczy kółeczka dokleić
- Pokaż pan (..) Łoo panie, to nie na moje oczy, proszę iść do innego, za rogiem po prawej jak pójdzie pan.. (..)


Zegarmiszczunio który nic nie naprawi, bo wzrok nie pozwala. No bo co może naprawić niedowidzący człowiek który powinien umieć naprawiać o wiele mniejsze mechanizmy?
co najwyżej pasek może wymienić, chociaż wątpię, że trafił by malutkim pręcikiem w otwór (nie kojarzyć).

Trzynasta zero-czterdzieści – Drugi polecony ZEGARMISZCZU

- Dzień dobry, potrzebuje naprawić zegarek na teraz
- Nie da rady, ja już skończyłem pracę
- Ale tutaj jest napisane że do czternastej (pokazuję na wywieszkę na drzwiach)
- Tak, tak ale ja się zbieram bo i tak nikt nie przychodzi
(nie komentując słów, że nikt nie przychodzi)
- Usterka jest nie wielka, wystarczy pierścienie dokleić
- Ooo to nie takie proste jak się wydaje, trzeba zegarek rozkręcić, wyjąć cały mechanizm i dopiero dokleić, nie mam tyle czasu.


Zegarmiszunio który nie ma czasu, bo nie ma nic do naprawy, a jak jest to za długo się to naprawia. Nie dziwie się, że chciał szybko uciekać ze swojej kanciapki, Pachniało tam mocno stężonym octem. Sam nie dałem rady tam wytrzymać pięciu minut.


Szybko lecę pędzę do ostatniego znanego mi zakładu zegarmiszczuniowskiego. Podbiegam do drzwi, ZAMKNIĘTE.
 
 
 
 Okazuję się, że w sobotę żaden zegarmiszczuń do trzynastej nie doklei mi głupich trzech kółeczek, ale to tylko dla mnie prosta usterka, która dla innych wymaga poświęcenia, i kilkugodzinnej mozolnej pracy. A mogłem upuścić zegarek godzinę wcześniej..


Na bal poszedłem bez zegarka od Kawagucziego. Unikałem go nie tylko z powodu zegarka, ale poszła również plota, że znowu ma jakieś problemy rodzinne.
 
 
 
 
 
Historia oparta na faktach. Podczas pisania publikacji nie ucierpiał żaden zegarmiszczu. Zegarek aż po dziś dzień pozostał nienaprawiony.
  
 
 

środa, 14 stycznia 2009, zycie_is_simple

Polecane wpisy

  • Mamy rok 2012

    "..bo życie musi trwać dalej.." Jest godzina 23:01. Cóż za wspaniała pora, na wskrzeszenie tego co umarło tak dawno, a co się tak miło wspomina z nutką uśmiechu

  • dzisiaj pomysł na: Budkę - cz.1

    Wracając dziś, a w sumie to jeszcze wczoraj o 22.30 do domu mijałem skupisko blaszanych budek. W jednych były sprzedawane za dnia kurczaki, w innych ciasteczka,

  • ZAKUPY W HIPERMARKECIE

    -ooo jak już jestem koło hipersuperkuper marketu to może wejdę, tu mieli zawsze tanie tiktaki.. Sam bliżej nie wiem co mnie podkusiło, ale wszedłem. Jestem w śr

Komentarze
Gość: Bzik, *.chello.pl
2009/01/15 08:52:41
bo Ci sie nie chce z nim isc do Zegarmistrzunia :) BTW: a mowia ze pieniadze leza na ulicy.. trzeba sie tylko po nie schylic (bez skojarzen) Ludzie czasem mnie zadziwiaja, widocznie moga sobie pozwolic na brak klienta, ym bardziej w taki malym prywatnym zakladzie.
-
Gość: Ola, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/01/16 21:00:16
ale teraz np mi to nie potrzebny zegarek...wystarczy ze mam komorke ;)